Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 kwietnia 2013

:: Trochę inna zupa z soczewicy ::

To mój kolejny kulinarny eksperyment. Podobno udany ;-) 
Ta zupa dobrze sprawdzi się zimą i mam nadzieję, że jest ostatnią zimową zupą, jaką tej wiosny ugotowałam ;-)  Jej inność zawdzięczam mleczku kokosowemu i orientalnym przyprawom. Mleczko całkowicie zmienia jej charakter, smak, konsystencję i kolor. Przez 2 dni nosiłam ją w słoiku, by pożreć na piętnastominutowej przerwie w pracy. Przyznam, że dawała mi niezłego pałera, a ten był potrzebny, bo pracowałam po 12 godzin i to 2 dni pod rząd! Za to dzisiaj pełen reset, formatowanie dysku, odnowa, rekonstrukcja i pełen relaks :-)

Składniki:
  • ok. 150 g zielonej soczewicy (może być także czerwona)
  • 3 marchewki
  • 1 pietruszka
  • ok. 150 g ryżu jaśminowego lub basmati
  • puszka rozdrobnionych pomidorów
  • puszka mleczka kokosowego
  • sok z 1 pomarańczy
  • 2 cm świeżego imbiru
  • przyprawy: ziele angielskie, curry, czosnek, kardamon, gałka muszkatołowa, kumin, kurkuma, chilli, uprażone na suchej patelni wiórki kokosowe do dekoracji



Przygotowanie:

Soczewicę przed ugotowaniem można namoczyć w wodzie na kilka godzin (wtedy szybciej się ugotuje), choć nie jest to konieczne. Warzywa myjemy, obieramy i kroimy- najlepiej w paski, słupki, co bardzo pasuje do charakteru tej zupy. Do garnka z wodą dodajemy pokrojone warzywa, soczewicę, ziele angielskie, listki laurowe, pokrojony drobno lub starty na tarce imbir. Kiedy soczewica i warzywa nieco zmiękną, dodajemy puszkę pomidorów i przyprawiamy. Ważne jest, aby smakować zupę podczas gotowania, ponieważ przyprawy mają mocny aromat i smak, więc trzeba z nimi delikatnie obchodzić  i dopasować do wrażliwości kubków smakowych i podniebienia. Pod koniec gotowania dodajemy sok z jednej pomarańczy, i mleczko kokosowe, które bardzo zmieni nam smak zupy, dlatego należy jej jeszcze raz spróbować i podrasować przyprawami, jeżeli tego wymaga. Teraz gotujemy ok. 5 min i zupa jest gotowa. Co do ryżu, to ja wolałam ugotować go osobno, bo zawsze się boję,że dodany do zupy podczas gotowania powiększy swoje rozmiary za bardzo i z zupy zrobi gęste leczo ;-) Kiedy ugotujemy ryż, możemy w ilości nam odpowiadającej wrzucić go do zupy  lub dodawać go dopiero bezpośrednio przed jej spożyciem. Zupę można posypać wiórkami kokosowymi uprażonymi na suchej patelni.



Smacznego i na zdrowie!

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia. Namawiam więc do uczczenia tego święta i zrobienia jakiegoś zdrowego prezentu dla siebie bądź bliskich. Zdrowe jedzenie (przygotowane siłą własną= dodatkowe spalenie zbędnych kalorii ;-) ), miły spacer w wiosennym słońcu, trochę ruchu, jakieś zdrowe przyjemności, rower (?) Cokolwiek, byleby zdrowo. Wasze ciało i umysł na pewno się Wam za to odwdzięczą. Wszystkiego najlepszego! :-)





czwartek, 24 stycznia 2013

::Zupa marchewkowa z pomarańczowym słońcem::

Uwielbiam zupy! Gotować, jeść, dzielić się. Zupa to takie 2 w 1. Coś do zjedzenia i do popicia zarazem.Lubię zupy gęste od warzyw.Zupy konkret.
Tęsknię za słońcem. Tęsknię za piegami, których słońce jest przyczyną. Kropkuje moją skórę na twarzy, ramionach, palcach :-) Piegi.Piegi.Piegi :-) Pan Kleks też mnie jakoś odwiedzić nie chce ;)
Dzisiaj pokusiłam się o zrobienie zupy kremu z marchewki z pomarańczą na środku.Inspiracja pochodzi od Beaty Tarnawy, która umieściła swoją wersję tej zupy w książce Ewy Kmiecik pt.Wegetarianizm po mistrzowsku.Kuchnie malowane sercem.
Efekt wyszedł lepszy niż się spodziewałam, zwłaszcza,że ta zupa to po części taki mój mały, kulinarny eksperyment ;-)Podejrzewam,że nawet mój Mąż, który nie przepada za smakiem gotowanej marchewki, pożarłby ją ze smakiem, nie wiedząc nawet,że to marchewka w roli głównej ;-)
Słońca zimą mi brak więc rozpaliłam je sobie w miseczce pełnej marchewkowej zupy.Działanie mocno rozgrzewające.Zamiast piegów na skórze, "piegi" z prażonych ziarenek słonecznika :-) 



Składniki:
  • 4 marchewki
  • 2 duże ziemniaki
  • 1/4 selera
  • natka pietruszki
  • kumin rzymski
  • imbir w proszku
  • chilli
  • gałka muszkatołowa
  • pieprz zielony
  • kolendra
  • sól

Przygotowanie:

Seler oraz marchew pokrojoną w paski i ziemniaki w kostkę zalewamy wrzątkiem. Gotujemy do miękkości. Dodajemy sól, troszkę imbiru. Przygotowujemy masalę.Ja zrobiłam ją z zielonego pieprzu,chilli (odrobinkę!), kuminu, gałki muszkatołowej i kolendry. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wsypujemy przyprawy.Oliwa nie może być za gorąca, aby przyprawy się nie spaliły.Chwilę podsmażamy, mieszamy i wlewamy do zupy. Całość chwilę gotujemy, miksujemy.
Do zupy można podać grzanki.Ja usmażyłam je zaraz po dodaniu masali do zupy.Grzanki nabierają fajnego aromatu po masali. 
Posypujemy pestkami prażonego słonecznika, pietruszką, wedle upodobań.



 Na zdrowie i dużo słońca życzę, nie tylko tego za oknem!



środa, 23 stycznia 2013

::Napój imbirowy::

Sroga zima nie odpuszcza,na zewnątrz ciągle na minusie.Brrr...!
Od dłuższego już czasu zimę zapijam rozgrzewającym napojem z imbiru.Jestem ogromną fanką tego napoju. Oprócz tego,że doskonale rozgrzewa, pięknie pachnie i wygląda !Teraz kilka słów na temat imbiru.

Imbir znany nam jest pod postacią suszoną- ganjiang (chiń.) i świeżą- shengjiang (chiń.). 
Ten pierwszy doskonale ogrzewa wnętrze ciała, jest ostry i bardzo gorący. Używa się go przy problemach z trawieniem, spowodowanych zimnem.Jeżeli jednak takowych nie posiadamy, musimy bardzo uważać z jego stosowaniem.
Świeży imbir jest ostry i ciepły.Usuwa z organizmu wiatr i zimno. Z tego powodu działa bardzo dobrze przy przeziębieniu, związanym z wpływem zewnętrznego zimna, wiatru i wilgoci.


Składniki:
  • 1 litr wody
  • ok.10 cm imbiru startego lub pokrojonego na drobne kawałki
  • 2 cytryny
  • 1 pomarańcza
  • kardamon, cynamon
  • miód do posłodzenia



Przygotowanie:

Cytrusy umyć w gorącej wodzie. Do gotującej się wody wrzucić pokrojony imbir z kawałkami pomarańczy i cytryny.Gotować kilka minut (ok.10 min., choć niektóre książki podają,że nawet do 30 min.)Jak napój nieco przestygnie posłodzić miodem.


Wszystkiego ciepłego i na zdrowie!

wtorek, 22 stycznia 2013

::Imbirowy szpinak, czyli Makai Palak::

Dzisiaj znowu zielono, chyba bardzo mocno tęsknię do pierwszej wiosennej zieleni.Jeszcze trochę...Szpinak niestety mrożony, pomidory z puszki, całe.Wolałam tę opcję, zamiast czegoś, co nawet z wyglądu ciężko nazwać pomidorem. O smaku już nie wspomnę, bo smaku to coś w ogóle nie ma.Konsystencja podeszwy od kalosza.Nie, dziękuję.

Przepis pochodzi z książki Ewy Kmiecik ,Wegetarianizm po mistrzowsku.Kuchnie malowane sercem.

Składniki:
  • 1/2 kg szpinaku
  • 1 szklanka kukurydzy z puszki
  • 2 i 1/2 cm świeżego startego imbiru
  • 3 łyżki oleju
  • 2 strąki kardamonu
  • 2 i 1/2 cm kory cynamonu
  • 3/4 łyżeczki kurkumy
  • 3 pomidory
  • 1 łyżeczka zmielonych nasion kolendry
  • 1/2 łyżeczki chili
  • sól
 ( Odrobinę zmodyfikowałam przepis, dodając czarnuszkę, garstkę pestek ze słonecznika, kumin rzymski. Myślę też,że nie zaszkodzi, gdy zamiast kory cynamonu, czy strąków kardamonu dodamy to samo w wersji sypkiej. Podstawa to szpinak i imbir-ten musi być świeży- innej opcji nie ma.)



Przygotowanie:

Podgrzać olej, kolejno dodawać przyprawy:kardamon, cynamon- smażyć minutę.Następnie:kurkuma,kolendra, chili,garam masala i sól.Smażyć kolejną minutę.Dodać imbir i zamieszać.Dodać kukurydzę i smażyć 2-3 minuty. Dodać szpinak, gotować bez przykrycia około 10 minut. Dodać posiekane pomidory i gotować mieszając przez 3-4 minuty.
Na koniec posypać imbirem pokrojonym w drobniutkie słupki.


Można podawać z ryżem.Ja spróbowałabym zawinąć imbirowy szpinak w jakiegoś naleśnika czy tortillę.Hmm... 



Smacznego i na zdrowie! :-)