Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2014

::Zimowo, marchewkowo. . .urodzinowo!::

Zimowo jest jak najbardziej, marchewkowo też, ale przede wszystkim bardzo urodzinowo :-) Takie urodziny rozciągnięte na kilka dni są najlepsze! Świętowaliśmy wczoraj, świętujemy też dzisiaj, bo tak naprawdę TO dzisiaj :-) W sobotę też świętujemy z racji wolnego dnia i okazji by zaprosić innych na wspólne świętowanie. A okazja jest nie byle jaka, co widać po (trochę) nieudolnie rozsypanej kolorowej posypce na cieście ;-)


Urodzinowe ciasto to połączenie marchewki, pomarańczowych aromatów i...kokosa. Tym właśnie uwiódł mnie ten przepis. Kokosa uwielbiam! Kokosowe smaki, zapachy, wszystko. W połączeniu z marchewką stanowi duet naprawdę idealny, jestem zachwycona tym ciastem, zresztą nie tylko ja :-)
Serdecznie dziękuję autorce bloga za inspirację :-) Nieco zmodyfikowałam przepis podstawowy, ale naprawdę tylko tyci, tyci. Dodałam korzenne przyprawy (cynamon, goździki, odrobinkę imbiru, kardamon), skórkę pomarańczową i olejek, mniej cukru, więcej marchewek i 2 jabłka. Aaa, i polewa krówkowa, ale to już na specjalne życzenie szanownego Jubilata :-)


Mniam!



poniedziałek, 16 grudnia 2013

::Szarlotka sypana::

Jarmark Bożonarodzeniowy na Zamku odbył się już ponad tydzień temu. Czas tak szybko leci, że nie ogarniam. Dzisiaj w tej końcówce jesieni za oknem wiosna. Tak się właśnie poczułam. Słońce, nawet wyczuwalne lekkie grzanie,dziwne...
Na jarmarku bardzo kolorowo i pozytywnie zaskakująco. Kilka fajnych wystaw całkowicie za free plus kilka bardzo ciekawych stoisk. Upolowałam super kubek z rysunkiem Szczecina i Wałów Chrobrego-taki bardzo bajkowy, Chagalowski, czyli klimaty bardzo mi bliskie, lubiane niezmiernie :-) 
Po atrakcjach na Zamku był kubek ciepłego kakao i szarlotka. Zestawienie całkiem przyjemne :-) Zwłaszcza, że za oknem tego dnia leżała cienka warstwa śniegu, po której dawno już nie został żaden ślad. Nie wiem nawet ile godzin leżał ten śnieg. Czasami mam nawet wrażenie, że tylko mi się przyśnił ;-)
Przepis na szarlotkę jest zlepkiem kilku przepisów, które znalazłam. Wybrałam to, co mi pasowało i uzupełniłam swoimi pomysłami.



Składniki:
  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka kaszy manny
  • 1 szklanka cukru trzcinowego (dla mnie to maksymalna ilość, jak ktoś lubi na super słodko można użyć więcej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy
  • 1-1,5 kg jabłek (najlepsze o tej porze renety)
  • 0,5 ostki masła lub margaryny
  • przyprawy: cynamon, imbir, kardamon ( w ilości nam odpowiadającej- u mnie raczej więcej niż mniej) 

Przygotowanie:
Jabłka należy umyć, obrać i utrzeć na tarce. Wymieszać z cukrem waniliowym i korzennymi przyprawami. Tak przygotowane jabłka odstawiamy na chwilkę, dając czas na to, aby mieszanka puściła sok. 
Mąkę mieszamy z kaszą manną, cukrem trzcinowym, proszkiem do pieczenia, dodajemy też odrobinę cynamonu. Składniki suche dzielimy na 3 równe części. Foremkę (może też być tortownica) smarujemy tłuszczem, obsypujemy bułka tartą. Na dno foremki wsypujemy pierwszą część suchych składników. Przekładamy masą z jabłek. Następnie druga część suchych składników, na to ponownie jabłka. Ostatnia warstwa to składniki suche, na które kładziemy wiórki masła, skrapiamy odrobiną wody, ja posypałam też płatkami owsianymi (wyszła z tego fajna chrupiąca skorupka) 
Szarlotkę pieczemy w 180 st przez 50 minut.
W tym cieście nie ma opcji "nie uda". Udaje się zawsze, serio!:-)








poniedziałek, 13 maja 2013

:: Ciasto-nie-ciasto ::

Czyli takie trochę nie wiadomo co, ale w każdym razie bardzo dobre nie wiadomo co i starcza na długo, bo jeden kawałek i ma się dość ;-)  To zapewne przez maksymalne naszpikowanie tego ciasta słodkimi bakaliami. Ogromną jego zaletą jest to, że aby je przygotować nie potrzebujemy piekarnika. Gdyby było inaczej, nie podjęłabym się, bo niestety póki co jestem osobą pozbawioną takich luksusów ;-)  Przepis, którym się inspirowałam pochodzi stąd, jednak nie byłabym sobą, gdybym nic w nim nie zmieniła.

Składniki:

  • 1 kubek płatków owsianych (można je odrobinę zmielić)
  • 1/2 kubka wiórków kokosowych
  • 1 kubek ulubionych orzechów (trzeba je odrobinę zmielić)
  • 1/2 kubka daktyli, tyle samo suszonych śliwek
  • 2 tabliczki czekolady (ja polecam cholernie gorzką, bo aż 90% firmy Wawel)
  • kilka łyżek mleka sojowego
  • szczypta chili, cynamonu, kardamonu
  • aromat cytrynowy
  • pestki słonecznika i/lub sezamu (opcjonalnie)
  • folia spożywcza



Przygotowanie:

Na samym początku przygotowujemy sobie formę wyłożoną folią spożywczą  Płatki owsiane, wiórki, orzechy, pokrojone daktyle, śliwki wraz z przyprawami przenosimy do michy. Składniki łączymy ze sobą. Połamaną czekoladę przekładamy do rondelka, który dodatkowo wstawiamy do garnka z wodą. Dopiero potem stawiamy całość na małym ogniu, co na 100% zagwarantuje nam brak przypalonego garnka jak i czekolady. Masę powoli topimy, dodając odrobinkę mleka i aromat pod koniec topienia. Następnie czekoladę wlewamy do wcześniej przygotowanych składników i mieszamy całość ile wlezie. Przekładamy do wyłożonej folią formy, dokładnie rozprowadzając po całości, głaszczemy, uklepujemy itp.itd. Kiedy masa jest już równomiernie rozłożona, wstawiamy formę na 2-3 godziny do lodówki. W tym czasie można zająć się wylizywaniem miski i łyżek. Fajna zabawa, zwłaszcza dla dwóch osób ;-)
Po wyjęciu ciasta, kroimy je na ulubione przez nas kształty,oczywiście bez folii, chyba że ktoś lubi ;-) 



:-)





niedziela, 3 lutego 2013

:: Lazy morning, coffee & dżem pomarańczowo-jabłkowy ::

Tydzień się kończy, luty przyszedł w niepodkutych butach. Na zewnątrz na plusie, brak śniegowej posypki. Dla mnie taki stan mógłby się utrzymać. Lubię leniwe poranki, kiedy nigdzie nie trzeba się spieszyć. Jak na przykład dzisiaj. Lubię powolnie spijaną kawę, którą wcześniej trzeba własnoręcznie zmielić. Kawę z kardamonem, czarną jak kosmiczna dziura. Z odrobinką syropu amaretto. Mmm...
A do tego dżem pomarańczowo-jabłkowy na ryżowym waflu, a raczej waflach, bo nie sposób poprzestać na jednym. Dżem robiłam wczoraj, inspirację znalazłam tutaj . W mojej wersji dodałam jabłka, cynamon i mniej pomarańczy. Wyszedł świetny, cudownie pomarańczowy, dzięki pomarańczowej skórce. Z cynamonową nutką, którą poczułam, gdy słoiczek zrobił pssst



Składniki::

  • 4 jabłka
  • 2 1/2 lub 2 duże i 1 mała pomarańcza
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • otarta skórka z 1 pomarańczy
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • łyżeczka cynamonu




Przygotowanie:

Pomarańcze rozdrobnić, pozbywając się białych części. Jabłka obrać, zetrzeć na tarce. Zetrzeć skórkę z 1 pomarańczy. Wszystko włożyć do garnka z grubym dnem, posypać 2 łyżkami trzcinowego cukru, polać sokiem z cytryny. Dżem gotujemy na bardzo małym ogniu ok. 60 min, co jakiś czas mieszając, zwłaszcza w pierwszych minutach gotowania, kiedy jeszcze całość nie zdążyła wypuścić soczku. W połowie czasu gotowania  dodajemy cynamon. Kiedy dżem jest już gotowy, wkładamy go do słoiczków. Stawiamy je wieczkiem do góry i czekamy aż wystygnie. A potem robimy pssst  i wiadomo :-)




Z podanej ilości wyszedł 1 większy i 1 mały słoiczek. Ten mały trafi dzisiaj do Osoby, która podarowała mi widoczny na zdjęciu młynek do kawy. I to po części właśnie dzięki Niej mogę celebrować leniwe poranki filiżanką cudownej kawy :-)  Dziękuję K. ! :-*

Smacznego życzę i zatrzymania się na chwilkę od czasu do czasu :-)